© 2016 sylwia.zientek frida-kahlo-480x265

Cierpienie w egzotycznych kolorach – szkic o Frida Kahlo

Osobowość malarki meksykańskiej Fridy Kahlo fascynuje z uwagi na spójność jej wymyślonego (choć nie z wyrachowania) wizerunku, dzieł i trudnego losu, który znosiła wykazując upór i siłę przetrwania. Nigdy wcześniej nie było na świecie drugiej malarki, której twórczość w głównej mierze stanowiłaby intymną wiwisekcję i próbę zmierzenia się z samą sobą.

frida-kahlo-480x265

Zadziwia fakt, iż Kahlo namalowała ponad 50 autoportretów w podobnym – naiwnym stylu, na których wyraz jej twarzy wydaje się nieustannie taki sam (wnikliwe i odważne spojrzenie w lustro), a mimo to każdy z obrazów zaciekawia, zapada w pamięć i silnie oddziałuje na oglądającego.

kahlo_tehuana

Magdalena Carmen Frieda Calderon urodziła się 6.07.1907 r. w Coyoacan na przedmieściach miasta Meksyk (później jako rok swoich urodzin podawała znamienną datę dla meksykańskiej rewolucji – 1910), jako trzecia z czterech córek urodzonego w Niemczech fotografa Guillermo Kahlo. W wieku 6 lat dziewczynka zachorowała na polio, czego skutkiem był defekt prawej nogi, która rozwijała się słabiej od lewej i wymagała specjalnego obuwia.

Jako kilkunastoletnia dziewczynka pewnego dnia zobaczyła na rusztowaniach w trakcie pracy nad muralem najsłynniejszego w tamtym okresie malarza Diego Riverę. Podobno już wówczas Frida postanowiła, iż zostanie malarką, aby zbliżyć się do sławnego Diega, zostanie jego żoną i urodzi mu małego Dieguito. Ta wizja popchnęła ją wkrótce do podjęcia prób malarskich, które kontynuowała uczęszczając do szkoły – chciała zostać lekarką.

3

Rivera właśnie wrócił do miasta Meksyk z wieloletniego pobytu w Paryżu, gdzie zostawił drugą żonę Angelinę Beloff. W ojczyźnie z miejsca uległ powszechnemu po rewolucji duchowi indygenizmu i odnalazł swój niepowtarzalny styl, zainspirowany kultem koloru, naiwnym malarstwem i kulturą prekolumbijską. Dzięki swoim komunistycznym przekonaniom otrzymał rządowe zlecenia, zaczął malować gigantyczne freski – murale na ścianach gmachów budynków publicznych.

images

Gdy Frida miała osiemnaście lat, we wrześniu 1925 r. miał miejsce potworny wypadek, który na zawsze zmienił jej życie – wracała ze swoim ówczesnym narzeczonym Alejandro po szkole do domu, gdy wiozący ich autobus zderzył się z tramwajem. Frida doznała tak wiele urazów, iż lekarze nie dawali jej szans na przeżycie – oprócz złamanego w kilku miejscach kręgosłupa, wielu złamań kości, poręcz przebiła jej macicę, co na zawsze przekreśliło jej zdolność do donoszenia ciąży.

Niezwykła wola życia i wewnętrzna siła sprawiły, iż Frida po wielu miesiącach potwornych cierpień i dni spędzonych w szpitalu doszła do siebie – mogła nawet chodzić, chociaż jej zmasakrowane ciało miało już do końca życia chorować. W sumie w swoim życiu przeszła ponad 30 operacji, a dawka bólu, jakiego zaznała na przestrzeni kolejnych kilkudziesięciu lat była nieludzka.

Po wypadku zaczęła malować, widząc w tym sposób na walkę ze swoim cierpieniem. Poniższy autoportret w aksamitnym ubraniu (1926 r.) Frida namalowała zainspirowana Boticellim. Ten właśnie obraz pokazała też Diego, prosząc go o opinię na temat swojego malarstwa.

frida-kahlo-autorretrato

Narzeczony nie sprostał trudnej sytuacji i opuścił kaleką narzeczoną. Frida nie poddawała się – postanowiła zdobyć serce sławnego już Diega, który niedawno opuścił drugą żonę, pisarkę Lupe Martin. Zbliżyli się do siebie na jednym ze spotkań u Tiny Modotti – włoskiej fotografki, rewolucjonistki, z którą Rivera miał romans.

Mroczna, nietuzinkowa uroda drobnej dziewczyny, a także jej wielki talent malarski sprawiły, iż Diego pokochał tą wewnętrznie silną, choć fizycznie okaleczoną kobietę. Oboje podzielali entuzjazm dla rewolucji, idei komunistycznych, fascynowali się mitologią Azteków, Olmeków i Tolteków. Frida podziwiała samego Diego i jego sztukę – pragnęła zostać jego trzecią żoną.

tumblr_lsq8s7dtpa1qamt2w

Ich ślub miał miejsce w dniu 21.08.1929 roku. Wyglądali niczym słoń i gołębica – on zwalisty, 42-letni olbrzym, ona młodziutka, drobnej postury (miała ledwie około 1.50 cm wzrostu) i nietuzinkowej urody. Rodzina 22-letniej panny młodej nie była zachwycona związkiem córki ze starszym od niej o 20 lat artystą, wesele przypominało farsę, jednak Frida i Diego jaśnieli szczęściem. Frida ubrała się tego dnia w ludową sukienkę, co bardzo się spodobało malarzowi.

diegofrida_boda

Tuż po ślubie Diego realizował zamówienia na kolejne murale, Frida zaś towarzyszyła mężowi, malując raczej z nudy i dla zabicia czasu.  W trakcie pobytu w Cuernavaca  młoda żona porzuciła na dobre rewolucyjne stroje zainspirowane stylem Tiny Modotti i postawiła na ludowość i elementy ubioru indiańskiego. Długie spódnice idealnie maskowały defekty jej ciała, zaś łączone ze sobą swobodnie części garderoby, ozdoby i kwiaty we włosach dawały pole do popisu dla wielobarwnej kolorystki.  Wzorując się na  stylu Diega, Frida wprowadzała w życie tak bardzo kojarzący się z dzisiaj z Meksykiem kult barwy.

frida-kahlo-dresses-on-display-exhibition-in-mexico-city

4

Dzięki strojom, Kahlo stworzyła samą siebie, swój  doskonale współgrający z jej bogatą osobowością oraz wyrażający bliskie jej idee wizerunek – stała się Fridą-Tehuaną, ubraną w elementy indiańskiej garderoby z regionu Tehuantepec (Oaxaca), z oryginalnym uczesaniem, ozdobami włosów i wspaniale dobraną biżuterią. Dzisiaj „stylizacje” Fridy fascynują pasjonatów mody – na blogach poświęconych jej stylowi analizowane są poszczególne zestawienia jej garderoby, a magazyn Vogue zorganizował kilka lat temu wystawę ubrań noszonych przez malarkę.

W  pierwszym, bardzo szczęśliwym roku małżeństwa Frida zbuntowała się wobec zaleceń lekarzy i po raz pierwszy zaszła w ciążę, która po kilku tygodniach zakończyła się poronieniem i depresją.

frieda-kahlo-and-diego-rivera-19311

W 1931 roku Diego został zaproszony do San Francisco, gdzie zlecono mu wykonanie muralu – małżonkowie rozpoczęli kilkuletni pobyt w Stanach Zjednoczonych, gdzie Rivera malował swoje freski w kilku miastach. Frida nie lubiła „gringos”, czuła się samotna i przygnębiona. Z nudów trochę malowała, nie uważając się jednakże za artystkę, a jedynie żonę, która podziwia i naśladuje prace swojego męża. Jej celem było wciąż urodzenie Diegowi dziecka. Kolejne poronienie oraz związany z tym zabieg miały miejsce w Detroit i doprowadziły do ciężkiego załamania artystki.

W Nowym Jorku Diego wywołał skandal, na swoim muralu umieszczając wizerunek Lenina. Bezkompromisowość Fridy w kwestii wierności ideom komunistycznym sprawiła, iż za jej namową Rivera nie zgodził się zmienić swojego fresku – w efekcie jego dzieło zostało zniszczone, a para powróciła do Meksyku, gdzie w 1933 r. zamieszkała w nowym, modernistycznym domu w San Angel, składającym się z połączonych, niezależnych domów-pracowni.

Trzecia utrata ciąży, po której Frida musiała ostatecznie porzucić marzenia o macierzyństwie, miała miejsce w 1934 r. Malarstwo stało się sposobem na ukojenie bólu i zawiedzionych nadziei. Cierpienie Fridy było niejako amortyzowane przez feerię kolorów i eksplorację wewnętrznego świata obecne w jej sztuce. Dramat związany z chorobą, okaleczone ciało i cierpienie stały się obsesyjnymi tematami malarki.

Frida_kahlo_clip_image009

6a00d834535e1769e20163013a6262970d-500wi

W 1935 roku relacje między małżonkami uległy nieodwracalnym zmianom – Frida dowiedziała się o romansie, jaki Diego miał z jej młodszą siostrą Cristiną. Rivera – jako typowy macho – uważał, iż poślubiając kobietę z rodziny Kahlo, ma prawo do wszystkich jej sióstr… Frida nie mogła się pogodzić z tym związkiem. Jej cierpienie było na tyle ogromne, iż postanowiła odejść. Stała się zaborcza, przerażała ją obecność każdej kobiety w otoczeniu Diega, który nie był w stanie dochować jej wierności. Małżonkowie kilka razy schodzili się i rozstawali, zatruwali sobie życie podejrzeniami i nawzajem ranili, jednocząc się głównie w kwestiach działalności prokomunistycznej.

W 1937 roku do Meksyku przybył Lew Trocki – Diego i Frida udostępnili mu swoje mieszkanie, wplątując się przy tym w emocjonalny trójkąt, którego efektem był romans Fridy z komunistą.

W 1938 r. Frida została zaproszona do Nowego Jorku na indywidualną wystawę jej prac. Tam spotkała poznanego w Meksyku fotografa węgierskiego pochodzenia – Nicolasa Murray’a, z którym nawiązała romans. Ich związek miał z przerwami trwać przez dziesięć kolejnych lat. Murray w trakcie pobytu Fridy w Ameryce wykonał jej liczne fotografie w tehuańskich strojach, które uczyniły z malarki ikonę Meksyku.

frida-kahlo-1939-photo-by-nickolas-muray-1355369787_b

FridaKahlo-1

blogger-image--2130187067

Na początku 1939 roku Frida wyjechała na zaproszenie surrealistów do Paryża, gdzie spotkały ją perypetie związane ze zdrowiem i z zatrzymanymi przez cło obrazami (w efekcie na wystawie pokazano jedynie dwa jej płótna, inne uznając za zbyt obsceniczne, nawet jak na estetykę surrealistyczną) – wszystko to sprawiło, iż zarówno miasto, jak i otaczający ją ludzie wzbudzili w niej ogromną niechęć. Poniższy fragment listu, jaki w lutym 1939 roku malarka napisała do Nicolasa Murray’a doskonale ilustruje jej ironiczny i bezkompromisowy styl formułowania poglądów:

„(…) jestem tak chora i zmęczona całą tą aferą, że postanowiłam wysłać wszystkich do diabła i uciekać z tego gnijącego Paryża, zanim ocipieję do reszty. Nie masz pojęcia jakimi dziwkami są ci ludzie. Rzygać mi się chce, jak o nich myślę. Są tak cholernie “intelektualni” i zepsuci, że nie mogę ich znieść. To naprawdę za dużo, jak dla mnie. Wolałabym raczej siedzieć na podłodze marketu w Toluca i sprzedawać tortille, niż mieć cokolwiek wspólnego z tymi “artystycznymi” dziwkami z Paryża. Godzinami przesiadują w “cafes” grzejąc swoje cenne dupy i nieprzerwanie gadając o “kulturze”, “sztuce”, “rewolucji” i tak dalej, i byle do przodu, myśląc, że są bogami tego świata, śniąc o najbardziej nierealnych bzdurach i zatruwając powietrze teoriami – teoriami, które nigdy nie wejdą w życie. Następnego ranka – nie ma odrobiny żarcia w ich domach, bo żaden z nich nie pracuje i żyją jak pasożyty z bandą swoich dziwek, które uwielbiają ich “artystyczny geniusz”. Gówno i tylko gówno – oto czym są. Nigdy nie widziałam, żebyście Diego czy Ty marnowali czas na głupie ploty i “intelektualne” dyskusje. Dlatego jesteście prawdziwymi mężczyznami, a nie zawszonymi “artystami”. Warto było przyjechać tu jedynie po to, żeby zobaczyć jak gnije Europa i dlaczego wszyscy ci ludzie są przyczyną Hitlerów i Mussolinich.” 

kahlo_deer_1946

Podobnie jak w przypadku poprzednich żon, po kilku latach spędzonych z jedną partnerką, Rivera zaczął planować rozstanie z Fridą. Rewolucja w jego mniemaniu obejmowała również sferę miłości – nieprzerwanie pracując, Diego potrzebował zastrzyku energii, jaki zapewniały mu kontakty seksualne z różnymi kobietami.

Po 13 latach małżeństwa zaborcza miłość i niespełnione marzenia Fridy o macierzyństwie sprawiły, iż Diego pragnął wolności – zażądał rozwodu, zmuszając żonę do szybkiej zgody na tryb porozumienia stron. Jak napisał w swojej książce J.M.G. Le Clézio, Frida obawiała się użycia przed sądem jako argumentu jej trudności z osiąganiem orgazmu, co miało być skutkiem obrażeń doznanych w wypadku. Jesienią 1939 r. separacja pary stała się faktem – malarce zaczęły dokuczać bóle kręgosłupa. Emocjonalnie zdruzgotana, Kahlo obcina włosy na krótko, zaczyna nadużywać alkoholu i pogrąża się w rozpaczy. Maluje wówczas swój przejmujący autoportret w męskim ubraniu.

6.-Autoportret-z-obciętymi-włosami-1940

Okres, jaki nastał po rozwodzie był dla malarki czasem cierpienia przekraczającego to, jakiego doznała w wypadku – jej obrazy z tego okresu mają wstrząsającą wymowę. Na jej płótnach dominowała tematyka śmierci zadanej przez ukochanego. Samotność i rozłąka z mężem znacznie pogarszają fizyczny i psychiczny stan zdrowia malarki. „W swoim życiu przeżyłam dwa wypadki. Jeden to autobus, który mnie połamał, drugi to Diego. Diego był tym gorszym” stwierdziła Frida.

diego-and-frida-photograph

W listopadzie 1940 r. Diego zaczyna namawiać Fridę na powtórne małżeństwo – nie może bez niej żyć, jego malarstwu brakuje inspiracji. Frida godzi się na pojednanie, stawia jednak warunki, które mają zapewnić jej poczucie godności: małżonkowie nie będą utrzymywać ze sobą kontaktów seksualnych,, ona będzie samodzielnie się utrzymywać – Diego zapłaci tylko połowę kosztów utrzymania Casa Azul. W grudniu 1940 r. Frida i Diego ponownie zawierają związek małżeński.

Małżonkowie zamieszkali wkrótce w domu rodziny Kahlo w Coyoacan – Frida maluje jego ściany na kobaltowy kolor i tworzy w obrębie domostwa swoje królestwo, w którym będzie mieszkać do końca życia. Pełno tam prekolumbijskich pamiątek, indiańskiego rękodzieła, kaktusów i egzotycznych roślin, obrazów i ceramiki, w wszystkie te przedmioty przedstawiają bogactwo kolorów, tak charakterystyczne dla Meksyku i stylu malarstwa oraz garderoby i ozdób Fridy Kahlo.

af5d45e40011e79a4f9d9cd0

Dzisiaj dom ten znajduje się w obrębie miasta Meksyk i nosi nazwę Casa Azul (niebieski dom). Mieści się w nim muzeum Fridy, gdzie zgromadzono nie tylko jej obrazy, rysunki, ale też przedmioty użytku codziennego, jej stroje, gorsety, przedmioty kultury prekolumbijskiej itp.

casa azul

Drugie małżeństwo Fridy i Diego określilibyśmy według nowoczesnej terminologii jako „otwarte”. Ona mieszkała w Casa Azul, Diego zaś spędzał noce w swoim domu w San Angel. Publicznie pokazywali się razem, zawsze gotowi wesprzeć protesty czy też manifestacje w obronie idei rewolucyjnych. Oboje mieli licznych partnerów, chociaż Frida musiała być dyskretna i chronić swoje romanse przed mężem, podczas gdy malarz miewał związki o charakterze publicznym. Rivera tolerował przygody żony z kobietami (łączyła ją zażyłość m.in. z Georgią O’Keefe i Chavelą Vargas), jednak relacje z mężczyznami były dla niego nieakceptowalne.

Pogarszające się z biegiem lat zdrowie i poczucie osamotnienia sprawiały, iż uzależniona od środków przeciwbólowych i alkoholu, malarka z coraz większym trudem znosiła swoje dolegliwości oraz problemy z poruszaniem się i bolesne wciąż zdrady i nieobecność męża. W swoim dzienniku prowadzonym przez ostatnie kilkanaście lat życia – zeszycie pełnym szkiców, rysunków i wykaligrafowanych, poetyckich skojarzeń, Diego traktowany jest niczym bóstwo, do którego autorka kieruje surrealistyczne inwokacje. Wstrząsające opisy bólu i chorób przeplatają się w zapiskach z tematyką miłości i symbolami komunizmu, który Frida łączyła z mitologią aztecką.

blog-70-2_580

„Diego wszechświat. Różnorodność w jedności.” pisała. „Dlaczego nazywam go moim Diegiem? Nigdy nie była ani nie będzie mój. Należy do siebie samego.” (…) „Nigdy, w całym życiu nie zapomnę Twojej nieobecności. Przegarnąłeś mnie zniszczoną, a oddałeś w całości, złożoną”.

„Stopy, do czego was potrzebuję, gdy mam skrzydła do latania?” w 1953 r. zapisała Frida.

frida_ps_47

Powyżej autoportret malarki jako kobiety czterdziestoletniej (napis na płótnie wskazuje wiek 37 lat, Frida trzymała się bowiem wersji urodzin w roku rewolucji), zmęczonej życiem i bólem, o wyostrzonych rysach. Jej kolorowe stroje z regionu Tehuantepec coraz częściej zastępowały ubrania projektowane przez samą Fridę, która umiejętnie „miksowała” elementy ubiorów indiańskich z różnych regionów kraju.

Diego nadal wytrwale pracował, wykonując kolejne murale oraz portrety, dzięki którym zdobywał środki na życie. Nawiązywał też romanse z największymi gwiazdami meksykańskiego kina – Marią Felix (portret powyżej) i Dolores del Rio. Frida w tym okresie przechodziła piekło – rok 1950 i 51 były jednymi z najgorszym w jej życiu pod względem fizycznego bólu, jaki musiała znieść w związku z kilkoma operacjami nogi i licznymi zabiegami na kręgosłup. W 1954 r. amputowano jej nogę – została przykuta do wózka inwalidzkiego. Malowała leżąc w łóżku, zawsze odpowiednio ubrana, uczesana w swoim stylu, umalowana i obwieszona biżuterią. Odurzona środkami przeciwbólowymi koncentrowała się na martwych naturach – portrety wymagały precyzji, która przychodziła jej z trudem. Swoje gipsowe gorsety malowała w symbole sierpa i młota, w tym okresie bardziej niż kiedykolwiek wierząc w idee komunistyczne.

W 1954 r. stan Fridy uległ znacznemu pogorszeniu. Kolejne pobyty w szpitalu i zamroczenie środkami uśmierzającymi ból nie pozwalały jej malować.  Ostatni wpis w jej dzienniku brzmi: „Espero alegre la salida – y espero nunca volver”(mam nadzieję, że odejście jest radosne, i mam nadzieję, że nigdy nie wrócę).

Zmarła dokładnie tydzień po swoich 47 urodzinach, 13.07.1954 r. w swoim łóżku w Casa Azul. Wiele wskazuje na to, iż mogło to być samobójstwo – opiekująca się malarką pielęgniarka zeznała, iż w dniu śmierci malarki brakowało kilkunastu tabletek przeciwbólowych. Ponadto na kilkanaście dni przed 25 rocznicą ślubu z Diego, Frida wręczyła mu pierścień symbolizujący jej miłość, tłumacząc mężowi, iż niedługo będzie musiała odejść. Tuż przed śmiercią malarka dopisała na obrazie przedstawiającym arbuzy słynne słowa „Viva la vida” (niech żyje życie), które uważa się za jej ostatnie przesłanie.

viva-la-vida-frida-kahlo

Gdyby nie trudna, pełna wzlotów i tragizmu miłość do Diego, Frida nie stałaby się wielką artystką, której twórczość dzisiaj podziwia świat. Rivera był jej mistrzem, mentorem, przewodnikiem, nauczycielem i bożyszczem. Za życia, malarki pozostawała w cieniu mistrza, mimo iż paryscy surrealiści czy nowojorscy wielbiciele sztuki dostrzegli niezwykłość dzieł Fridy. Ta nie zabiegała o rozgłos, nie czuła się też malarką, która osiągnęła poziom swojego mentora. Wielka sława przyszła dopiero po jej śmierci.

Po śmierci Fridy załamany Diego mówił, iż nie przypuszczał, iż tak bardzo będzie mu jej brakowało. Jednak już w rok po pogrzebie trzeciej żony, ożenił się po raz czwarty – chorym na raka Riverą zaopiekowała się mecenaska sztuki Emma Hurtado.

Diego wyjechał leczyć się do Związku Radzieckiego. Po niemal rocznym pobycie w szpitalu wrócił do Meksyku pełen wiary w przyszłość i zapewniony przez lekarzy, iż ma przed sobą jeszcze dziesięć lat życia. Nie było mu to jednak pisane  – zmarł na atak serca 24.11.1957 roku. Zgodnie z jego wolą, w Casa Azul otwarto muzeum Fridy, którą Diego – tuż przed swoim odejściem – uznał za wielką artystkę i najważniejszą spośród wszystkich swoich miłości.

 images

Komentarze (3)

  1. ~Pawel
    Wysłany 11 lipca 2016 w 09:45 | #

    Brawo! Nareszcie sie Pani obudzila. Fride zawsze podziwialem za niesamowita sile ducha. Cieszmy sie zyciem, inni czasami maja gorzej od nas. A tak przy okazji, czy opis Fridy z 1939 roku nie przypomina nam czegos? A moze wspolczesna europe i jej elity i intelektualistow i celebrytow i to wszystko co nas otacza. Bo mnie tak.
    Serdecznie pozrawiam.
    Pawel
    ]

  2. ~Beata
    Wysłany 11 lipca 2016 w 17:14 | #

    Wspaniale ze mimo wakacji znalazla Pani czas zeby napisac nowy esej , jakze a’propos przywolala Pani opis paryskiej bohemy autorstwa Kahlo – trafny , ponadczasowy i taki bezposredni .Podziwiam hart ducha tej niezwyklej kobiety , jej talent i wiare w milosc.
    Pozdrawiam serdecznie i zycze udanych wakacji :)

  3. Wysłany 24 października 2016 w 07:41 | #

    Fascynujący wpis. Jak wszystkie zresztą. Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie i czekam. Potrzebne są teraz takie osobowości. Może opadną klapki z oczu.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany. Pola wymagane zostały oznaczone symbolem *

*
*

Możesz użyć następujących znaczników i atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook